Co automatyzujemy (a czego nie)
Nie stawiamy robotów na linii. Automatyzacja procesów u nas to oprogramowanie: skrypt, integracja, panel, który zdejmuje z ludzi powtarzalne klikanie. Typowy obrazek z zakładu w okolicy Szczecinka: mistrz wpisuje status w zeszyt, ktoś przenosi to do Excela, księgowość ma trzecią wersję w Symfonii.
Z tego da się zrobić jeden przepływ — bez wymiany całego ERP.
Typowe bolączki, od których zaczynamy
- cotygodniowy raport składany ręcznie z trzech arkuszy,
- stany i zamówienia, które nie zgadzają się między sklepem a Subiektem,
- faktury i JPK przepisywane z maila do programu księgowego,
- status zlecenia, którego nie widać, dopóki ktoś nie zadzwoni na halę,
- kopiowanie tych samych danych między Comarch, Excel i „systemem na dysku”.
Jak to robimy
- Przyjeżdżamy albo oglądamy proces na spotkaniu — nie z ankiety.
- Wskazujemy jeden przepływ, który najbardziej boli i da się spiąć szybko.
- Budujemy mały etap, pokazujemy demo, dopiero potem dokładamy kolejne.
Często kończy się integracją ERP albo cienką warstwą oprogramowania dedykowanego nad tym, co już jest. LuBi-Software to software house ze Szczecinka, nie firma wdrożeniowa sprzedająca licencje.
Proste AI tam, gdzie skraca pracę
Agenty do dokumentów i raportów dokładamy, gdy naprawdę zdejmują godziny — nie jako ozdobę oferty. Najpierw porządek w danych i procesie, potem model.