1. Artykuł, od którego się zaczęło
Jesteśmy rodziną prowadzącą edukację domową. Dzieci były zapisane do szkoły w Gdańsku. Wśród znajomych z powiatu szczecineckiego to nic dziwnego: ktoś „W Chmurze”, ktoś w Poznaniu, ktoś w dużym mieście, które umie obsługiwać nauczanie poza szkołą. Subwencja — albo to, co ją zastąpiło — leciała tam, nie zostawała w Szczecinku.
W wakacje 2025 jeden ze szczecineckich portali napisał o skutkach najnowszych zmian ministerstwa edukacji: samorządom komplikuje się przepływ pieniędzy, szczególnie tam, gdzie dzieci przychodzą z innych miejscowości albo uczą się w domu. Przeczytaliśmy to i zadaliśmy sobie pytanie, którego wcześniej nie zadawaliśmy głośno.
Czy ma sens, żeby publiczne pieniądze na nasze dzieci szły poza miejsce, w którym mieszkamy?
Uznałem to za nonsens. Nie dlatego, że Gdańsk źle prowadził ED. Są specjalistami. Ale jednak 180km od nas. Dlatego rozpoczęliśmy poszukiwania szkoły, która nas przyjmie.
2. Subwencja zniknęła. Pieniądze nie.
Od 1 stycznia 2025 r. część oświatowa subwencji ogólnej i dawna „dotacja przedszkolna” zostały zastąpione przez kwotę potrzeb oświatowych — tak stanowi ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Sposób podziału na 2025 r. opisało rozporządzenie minister Barbary Nowackiej (Dz.U. 2024 poz. 1930).
To nie jest drobiazg księgowy. Dane do algorytmu bierze się z innego dnia niż kiedyś (15 czerwca zamiast 30 września roku poprzedniego). Samorządy dostały nowy język i nowy kalendarz. Stąd artykuły o „problemach z przepływami”. Nie zniknęły pieniądze na ucznia, zmienił się sposób ich rozdzielania i powstał nowy system.
Uczniowie w edukacji domowej nadal są w algorytmie (wagi w rozporządzeniu; omówienie m.in. na stronie Fundacji Edukacji Domowej). Pytanie nie brzmiało „czy ktoś dostaje pieniądze za dziecko w ED”. Pytanie brzmi: który samorząd i która placówka? Jeśli dziecko jest w ewidencji szkoły w Gdańsku albo „W Chmurze”, kwota idzie za organem prowadzącym tamtą szkołę. Nie za Gminą Szczecinek i nie za małą szkołą za miastem, która ma coraz mniej uczniów.
3. Najpierw miasto, potem rozmowa od drugiej strony
Drugi krok: znaleźć w Szczecinku szkołę przyjazną edukacji domowej. Na poziomie miasta nie wyszło od razu. Usłyszałem, że to temat marginalny. Myślę, że KCUW mieli rację co do skali: uczniów w ED jest kilka procent, a miasto ma halę, kadry i tysiąc spraw istotniejszych niż kilkoro dzieci w ED.
Poszedłem od drugiej strony. Najpierw dyrektor, który przyjmie dzieci, potem reszta. Trafiłem na szkołę w Parsęcku. Odmówili — i to była odmowa z powodów, które rozumiem: inwestycje infrastrukturalne, duża sala w budowie, zmiana na stanowisku dyrektora, za dużo realnych problemów na raz. A ja dorzucam kolejny ED dla dwójki dzieci. Polecili rozmowę z wójtem gminy Szczecinek.
I ta rozmowa się udała. Wójt był przychylny — sam kiedyś słuchał długiego radiowego materiału o edukacji domowej i widział zalety takiego rozwiązania, nie tylko „ubytki w statystyce”.
4. Wójt, dyrektor Wojnicz i Gwda Wielka
Dzięki wójtowi gminy Szczecinek Ryszardowi Jesionasowi i dyrektorowi Andrzejowi Wojniczowi znaleźliśmy placówkę przyjazną ED: Szkołę Podstawową w Gwdzie Wielkiej (ul. Polna 21). Kiedyś duże gimnazjum — dyrektor publicznie mówił o ok. 400 uczniach na przełomie reformy gimnazjalnej. Dziś to dużo mniejsza szkoła. Od 2021 r. prowadzi ją Stowarzyszenie „Szkoła z Pasją”, nadal jako publiczna; gminna podstawówka została wtedy zlikwidowana, a budynek i misja zostały.
Pan dyrektor zdecydował się na współpracę. Na start do edukacji domowej weszła tylko dwójka dzieci. Ponieważ rodzice w ED mają swoją sieć, za nami zapisało się kilkoro kolejnych dzieci, ale już stacjonarnie. To nie była „akcja marketingowa”. To telefony, rozmowy i jednak jakieś ryzyko. Dla szkoły — trochę więcej środków na rok, w którym każda osoba w ewidencji ma znaczenie.
Na rok szkolny, który właśnie się zaczyna, w ED przy Gwdzie spodziewamy się ok. czworga dzieci. Nikt tu nie uratuje demograficznego wyroku. Kilka rodzin zostawiło pieniądze w gminie Szczecinek, zamiast poza jej granicami.
5. Jak wspominamy ten rok
Rok wspominamy bardzo dobrze. Egzaminy klasyfikacyjne były przygotowane porządnie, przekrojowo i szerokie. Nasze dzieci, które kończyły trzecią klasę, wyszły z nich zmęczone ale i szczęśliwe.
Liczymy na dalszą współpracę. Temat można rozkręcić — ostrożnie, bez obiecywania tłumu dzieci, których zwyczajnie nie ma. Jeśli ktoś z regionu czyta to jako rodzic w ED i nadal „wisi” na szkole 200-300 km stąd polecamy zapytać lokalnie. Najpierw dyrektora, nie ministerstwa.